Statystyka

18.12.2014

Konkurs Świąteczny Spisu Blogów o One Direction

Witamy wszystkich serdecznie!
Ostatnio - od jakiegoś roku - mało dzieje się w Spisie. Między innymi z tego powodu postanowiłyśmy zorganizować dla was konkurs!
Zadaniem będzie napisanie Imaginu o tematyce świątecznej. Ilość słów/stron jest nieograniczona. Żeby utrudnić zadanie w historii musi znaleźć się jeden z chłopaków z zespołu. :)
Na zgłoszenia prac czekamy do 24.12.2014 roku. Prace, zgłoszone po upływie tego terminu nie będą brane pod uwagę.
Prace należy wysyłać na adres spis.blogow.oned@gmail.com
Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest należenie do naszego spisu.
Nagrodą w konkursie jest:
1 miejsce - reklama bloga na głównej stronie spisu przez miesiąc, reklama bloga na naszych przez miesiąc oraz coś specjalnego :)
2 miejsce - reklama bloga na głównej stronie spisu przez miesiąc oraz reklama bloga na naszych blogach. 
3 miejsce - reklama bloga na głównej stronie spisu przez miesiąc.
Zachęcamy do udziału w konkursie oraz czekamy na zgłoszenia. Bardzo przyjemnie byłoby nam również, gdybyście opublikowali button konkursowy na swoim blogu w celu rozpowszechnienia naszego konkursu :)


06.09.2014

Notka organizacyjna

Hej. Jak pewnie wszyscy zauważyliście przez wakacje spis został zaniedbany i to w zastraszającym stopniu. Nie wiem, czy istnieją słowa, które są w stanie wyrazić to, jak bardzo jest mi wstyd z tego powodu. Dwa miesiące totalnego nic nie robienia są w stanie zniechęcić każdego, kto chciałby się do nas zapisać i ja zdaję sobie z tego sprawę. Jednak osobiście nie miałam czasu na to, żeby się nim zająć, ponieważ - jak to często zdarza się podczas dużej ilości czasu wolnego - cały czas nie było mnie w domu. Mam nadzieję, że zrozumiecie moją sytuację. Jednak chciała zauważyć, że to wina nie tylko moja i Daisy, ponieważ przez ostatni okres czasu przyjęłyśmy do Spisu dwie stażystki, które miały zająć się dodawaniem blogów. Jak widać nie popisały się pod tym względem, ale i tak dziękujemy im za współpracę, jaka miała między nami miejsce.

Pojawiły się pewne komplikacje, przez które Daisy odchodzi ze spisu i postanowiła go przekazać mi. Z jednej strony cieszę się, że będę mogła dalej prowadzić Spis, jednak z drugiej jestem przerażona, ponieważ w tym roku rozpoczęłam LO i jednocześnie boję się, że historia z tegorocznych wakacji powtórzy się również na roku szkolnym.

Właśnie dlatego po raz kolejny OGŁASZAM NABÓR DO SPISU. Będą potrzebne mi osoby, które będą miały dużo czasu na aktualizację spraw, związanych z dodawaniem blogów do spisu. Wszystkie zgłoszenia wysyłajcie na adres: spis.blogow.oned@gmail.com

Co powinno się znaleźć w zgłoszeniu? Kilka słów o tobie, jak dużo czasu wolnego jesteś w stanie poświęcić dla Spisu Blogów o One Direction i coś na zachętę dla mnie - dlaczego to akurat ciebie powinnam wybrać? Okres próbny będzie trwać miesiąc, a więcej informacji prześlę przez e - maila każdemu, kto zostanie wybrany.
Mam nadzieję, że ktoś będzie chciał mi pomóc ;)
Na sam koniec chciała podziękować Daisy Angel za to, że przyjęła mnie do Spisu jako stażystkę, a potem moderatorkę. Za współpracę oraz wspólne prowadzenie strony przez ostatnie kilka miesięcy. Mam nadzieję, że - tak, jak powiedziałaś - w dalszym ciągu będę mogła liczyć na twoją pomoc, jeśli nie będę sobie z czymkolwiek radzić ;)

Na razie to wszystko. Postaram się nadrobić zaległości przez dzisiejszy wieczór i jutrzejszy dzień, ale nie obiecuję na pewno. Czekam na zgłoszenia i życzę udanego weekendu,
Jesica Evans.

26.07.2014

Praca konkursowa #1

Praca Semi z bloga http://best-thing-1d.blogspot.com, która zajęła 1 miejsce!  :)

To ostatnia praca z tego konkursu. :) Tylko dwie autorki zezwoliły na opublikowanie.





 Siedząc w samolocie myślałam nad tym co spotkało mnie w ciągu ostatnich kilku tygodni. Począwszy od ponownego zobaczenia części rodziny, pracy, pięknej pogody, oceanu, przez czwórke wariatów poznanych całkowicie przypadkowo, skończywszy na NIM. Na osobie która ostatnimi czasy chodziła mi wciąż po głowie. Na jego sylwetce, sposobie chodzenia, sposobie w jaki wypowiada moje imie. Na jego włosach, nosie, charakterystycznych cechach, dłoniach i skończywszy na brązowych oczach. Tak. Ja Katja Thomson się zakochałam.

..................................................................................................
Miesiąc wcześniej
 Kolejne wakacje która zaczęły się po tym ciężkim roku miałam spędzić podobnie jak w zeszłym. Już na następny dzień po odebraniu świadectwa wyleciałam z Londynu prosto do australijskiego Sydney do ciotki. Siostra mojej mamy miała tam swój hotel, który można powiedzieć, że cieszył się dużym powodzeniem. Od 17 roku życia w wakacje odwiedzałam ją i pracowałam często w recepcji czy starając się pomóc w jakiś inny sposób. Za każdym razem dostawałam własny apartament który nie znajdował się wcale tak daleko od oceanu. Cały kompleks był praktycznie tuż przy nim. Z ciotką byłam bardzo blisko. Po śmierci mojej matki zbliżyłam się do niej jeszcze bardziej. Właśnie okres wakacji był dla mnie szczególnie trudny. W Australii starałam się zająć zupełnie czymś innym. Chwytałam się każdej możliwej pracy u boku ciotki Chris. Serfowałam, spędzałam czas na plaży a przede wszystkim nierozpamiętywałam przeszłości co kosztowało mnie sporo wysiłku.
Po wyjściu z samolotu odbyłam coroczny rytuał. Rozpakowanie się w apartamencie, kolacja z ciotką i jej mężem Markiem, którego szczerze polubiłam, kąpiel i sen, z którym zmagałam się za każdym razem gdy przylatywałam. Dosyć ciężko przyzwyczajałam się do zmiany czasu, ale dzielnie to znosiłam.


- Wiesz, że nie musisz tego robić- ciotka patrzyła na mnie niepewnie podczas gdy ja stawałam za ladą w recepcji.
- Wiem ciociu, ale chce to robić- uśmiechnęłam się do niej szczerze i przeniosłam wzrok na komputer z wypisanymi rezerwacjami.
- Katja- pogładziła mnie po policzku- jesteś taka podobna do swojej mamy. Tak samo uparta- uśmiechnęła się a ja widziałam zły w jej oczach. A tych samych oczach jakie posiadała moja mama. Mimo, że od jej śmierci minęło już 5 lat ja wciąż widziałam jej twarz.
- Podszkole troche swój hiszpański czy włoski. Nie patrz tak na mnie tylko idź. Mark już na ciebie czeka- uśmiechnęłam się do niej i pomachałam gdy opuszczała hotel.
Miałam z nią mały układ. Ja chcąc u niej pracować musiałam zgodzić się na pewne warunki. Pracowałam w określonych godzinach a reszte czasu miałam mieć dla siebie. Oczywiście super układ dla kogoś kto nie ma o czym rozmyślać. Ale ja wolałam się na czymś skupić. W zamian mogłam postać trochę za barem, który swoją drogą był strasznie kuszący zwłaszcza, że przeszłam już jakieś kursy barmańskie.
Pierwsze 3 dni minęły właśnie w taki sposób. Z rana pracowałam, a potem spędzałam czas czy na zakupach czy plaży. Chris przez ten czas widziałam pare razy głównie podczas śniadania bo wciąż jeździła gdzieś w interesach.
Piątek spędziłam na plaży na kursie wind-surfingu który prowadziłam razem z Evą. Dziewczyną z którą zaprzyjaźniłam się w hotelu.
Przedarcie się przez tłum dziewczyn do środka kompleksu było dosyć sporym wyzwaniem zwłaszcza, że było im całkiem dużo. Przez moment bałam się, że nie wpuszczą mnie do środka, ale zauważył mnie Mike, jeden z ochroniarzy.
- Co tu się dzieje?- podeszłam do niego przekrzykując tłum.
- Jakieś gwiazdy w hotelu. Ale spokojnie. Te dziewczyny nie wejdą do środka. Sytuacja jest pod kontrolą. A teraz wbijaj- ustąpił mi miejsca a ja wślizgnęłam się do środka dziękując w myślach za imprezy integrujące pracowników. Gorzej gdyby mnie nie rozpoznał. Chociaż to trudne zważywszy na fakt, że jestem siostrzenicą właścicielki.

W holu skinęłam głową na dziewczyny, które stały za ladą wyraźnie rozemocjonowane. Odebrałam z uśmiechem swój klucz próbując usłyszeć o czym tak mówią. Doszły mnie tylko pojedyncze słowa jak: " Harry(...)te loki(...) słodki blondyn(...) wolny...". Nie zagłębiałam się w to dłużej tylko udałam się do windy. Znajdując się na swoim piętrze wyszłam wolnym krokiem kierując się do swojego apartamentu i pośpiewując coś pod nosem kiedy moją uwagę przykuł jakiś hałas. Zatrzymałam się odwracając i spoglądając na korytarz. Dużo czasu nie minęło bo już po paru sekundach zza rogu wybiegło jakiś dwóch chłopaków rozglądających się na wszystkie strony. Kiedy mnie zauważyli spojrzeli na mnie, a ja w ich oczach spostrzegłam panike(?).
- Yyy. Kim jesteście i dlaczego biegacie po hotelu?- spytałam jakby nigdy nic obserwując ich reakcje.
Spojrzeli na siebie po czym ponownie skupili na mnie swoją uwagę.
- Nie wiesz kim jesteśmy?- spytał chłopak w lokach na co ja pokiwałam głową nie nie.
- To super- odezwał się drugi może zbyt bardzo rozentuzjazmowany- musisz nam pomóc.
- Ale co..
- Ukryj nas gdzieś.
W sumie nie miałam czasu na zastanowienia bo już po chwili usłyszałam kolejne odłosy. Nie miałam wątpliwości, że to dziewczyny sprzed hotelu. Nie miałam czasu żeby zastanowić się w jaki sposób weszły do środka bo spoglądając na błagalne miny dówch typków przede mną. Chwyciłam za klucz i otworzyłam drzwi do mojego apartamentu.
- Wejdźcie- wskazałam ręką po czym sama znalazłam się w środku i zamknęłam drzwi.
Dwójka nieznajomych rozsiadła się wygodnie w moim salonie na kanapach a ja chwyciłam za telefon odszukując szybko odpowiedniego numeru.
- Mike? Nie. Dzwonie w innej sprawie. Po 5 piętrze latają fanki sprzed hotelu. Nie wiem jakim cudem tu wtargnęły. Ale gdybyście mogli.. Tak dziękuje- rozłączyłam się i odłożyłam telefon.
Założyłam ręce i spojrzałam na moich gości.
- To teraz mówcie kim jesteście.
Jeden z nich wstał powoli do mnie podchodząc po czym jakby nigdy nic chwycił moją dłoń w ręce i ją ucałować- Harry Styles- okej, To było dziwne
- Ten w lokach, zabawny, seksowny, zmysłowy, najmłodszy, najbardziej rozchwytywany..
- Dobra Harreh skończ- tym razem głos zabrał drugi.
- Louis Tomlinson- pomachał mi ręką- ten najstarszy, najbardziej zabawny, szalony..
- Okej. Ja jestem Katja- uśmiechnęłam się przyjaźnie- Może to głupio zabrzmi, ale czy powinnam was skądś znać?
Na moje słowa spojrzeli na siebie potem z rozbawieniem wracając do mnie.
- Jesteśmy 2/5 One Direction.

Nigdy nie spodziewałabym się, że przyjaźń może zrodzić się w tak dziwny, jednocześnie banalny sposób. Ci dwaj na pozór całkowicie obcy ludzie byli do mnie tak podobni. Podczas dwóch godzin które u mnie spędzili opowiedzieli mi tyle niesamowitych i zabawnych rzeczy i historii, że zaczęłam wątpić  w to, że poznam kiedyś kogoś o wiele zabawniejszego. Czas leciał nieubłaganie szybko a ja wciąż czekałam na wiadomość od Mike że z hotelu zniknęły wszystkie fanki. Chociaż nie ukrywam, że żal byłoby się z nimi żegnać.
- Hejjjj. Hejj uspokójcie się na chwile. Liam dzwoni- Harry uciszył mnie i Louisa który aktualnie leżał już na ziemi nie mogąc powstrzymywać śmiechu.
- Halo?- loczek powiedział takim zachrypniętym głosem, który pewnie zwaliłby z nóg niejedną dziewczynę a ja parsknęłam śmiechem- Tak. Nic nam nie jest. Jasne, że tak. Przecież odpowiedzialność i opanowanie to moje drugie imie.. Czy ja słysze Zayna? Czy on się ze mnie śmieje?- oburzył się- Okej , okej.. Emm Katja- zwrócił się do mnie- Który do numer?
- 206- Odpowiedziałam bez namysłu/
- Jesteśmy w 206.. Przyjaciółka. Zresztą ją poznacie. Okej to czekamy- powiedział i rozłączył się patrząc na nas- Zaraz tu będą.
Rzeczywiście. Nie trzeba było długo czekać bo już po chwili usłyszeliśmy jak ktoś puka do moich drzwi. Chciałam otworzyć, ale ubiegł mnie śmieszek Louis który w tępie eskpresowym dopadł do drzwi i wpuścił do środka całkowicie obcych mi ludzi. "Uspokój się idiotko. Harry i Louis też byli dla ciebie jeszcze niedawno obcy"-powiedziałam sobie w myślach.
- A gdzie Li?- spytał Harry.
No tak. Miało być ich razem pięciu, nie czterech.
- Zaraz przyjdzie. Rozmawia z ochroniarzem na korytarzu.
- Mike tu jest?- wstałam na nogi tym samym zwracając na siebie ich uwagę- Emm. Jestem Katja- pomachałam nieśmiało ręką w ich kierunku.
- Zayn- uśmiechnął się mulat z nienaganną fryzurą.
- Niall. Miło mi cie poznać- przeuroczy blondyn podszedł podając mi rękę- Powinniśmy ci chyba podziękować za uratowanie im tyłków.
- Nie trzeba wystarczy, że dotrzymali mi towarzystwa- zaśmiałam się- Zjecie coś? Napijecie się czegoś?
Ruszyłam za aneks kuchenny widząc jak blondynowi zaświeciły się oczy. Reszta rozsiadła się wygodnie. Louis widocznie czuł się już na tyle komfortowo, że włączył sobie telewizor.
Chwile potem dowiedziałam się, że cała piątka przyleciała do Australii żeby nieco odpocząć i mają zaplanowane dwa koncerty. W tym jeden w Sydney. Dałam im coś do picia. Niall musiał zadowolić się dwoma paczkami Laysów i po raz kolejny usłyszałam pukanie. Tym razem ja podeszłam do drzwi. Otwierając je odwróciłam się do tyłu chcąc usłyszeć co mówią. Kiedy już się odwróciłam spowrotem przede mną ktoś stał. Podniosłam nieco wzrok tym samym trafiając na brązowe tęczówki które dokładnie przyglądały się mojej postaci. Kilkudniowy zarost chłopaka przede mną i znamię na szyi, a przede wszystkim te oczy, które zauważyłam jako pierwsze odebrały mi poprostu mowę. Zarówno ja i jak i on wpatrywaliśmy się w siebie co z innej perspektywy mogłoby wydać się niezręczne.
- Jestem Liam- chłopak uśmiechnął się a pode mną ugięły się prawie kolana.
- Kk.. Katja- odpowiedziałam niepewnie ale odsunęłam się tym samym wpuszczając go do środka.

Z całą piątka dogadywałam się wprost świetnie. Łapałam się na tym, że co jakiś czas niekontrolowanie wpatrywałam się w Liama, który zresztą robił to samo. Podczas gdy reszta rozmawiała ja łapałam z nim kontakt wzrokowy by po chwili zawstydzona opuścić wzrok. Za każdym razem ciemny blondyn raczył mnie jednym z najpiękniejszych uśmiechów jakie miałam okazje widzieć. Było w nim coś co mnie niesamowicie przyciągało. Chciałam zamienić z nim pare słów na osobności, spytać o coś, ale nie byłam w stanie tego zrobić? Dziwne jak osoba dopiero poznana może działać na człowieka.
Kiedy zespół postanowił iść do siebie oznajmiłam im przed drzwiami, że udam się do recepcji. Miałam zastąpić dzisiaj Anne.
- To cześć- uśmiechnęłam się przyjaźnie gdy stałam w oczekiwaniu na winde.
- Do zobaczenia- Niall i Harry wyściskali mnie podczas gdy Louis rozmawiał o czymś z Zaynem.
- Pójde z tobą. Musze coś załatwić- Liam zatrzymał się przy mnie i skinął głową na chłopaków.
Kiedy winda już podjechała weszliśmy w milczeniu do środka i chłopak wcisnął przycisk.
- Katja- usłyszałam jak mówi moje imię i spojrzałam na niego- Może to dziwnie zabrzmi.. ale chciałbym cie lepiej poznać- powiedział nieśmiało a mi na moment stanęło serce.
W życiu chyba jeszcze się tak nie zdziwiłam. Nie dlatego, że bardzo tego chciałam bo tak. Marzyłam o tym żeby go lepiej poznać od kiedy zobaczyłam w tych drzwiach, ale poprostu nie myślałam, że może czuć coś podobnego.
- Może to dziwne i to kompletny kosmos- uśmiechnęłam się co szybko odwzajemnił- Ale ja też chciałabym cię lepiej poznać.

Umówiliśmy się na następny dzień. Dodatkowo wymieniając numerami. Przez reszte dnia nie mogłam ukryć radości. Liam odprowadził mnie do recepcji, był nieco zdziwiony, że moja ciotka jest właścicielką, ale potem poszedł zająć się swoimi sprawami. Goście którzy przychodzili sami uśmiechali się na mój widok. Zastanawiałam się czy w sumie moja radość jest serio taka widoczna, że aż zarażam nią gości. Ale moje wątpliwości rozwiała Eva, która podczas porannej sesji wind surfingu następnego dnia oznajmiła mi, że "cała promienieje", na co ja wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem.
Uczyłam jakąś dziewczynę na oko 14 letnią ustać na desce, kiedy to prawie z niej spadła.
- O mój Boże- prawie wykrzyczała spoglądając ponad moje ramie w stronę plaży- To One Direction. Oni tu patrzą. Obserwują nas.
- Uspokój się- zaśmiałam się- I zrób dobre wrażenie. Tak jak cie uczyłam.
Melanie, bo tak miała na imie starała się, ale była zbyt zaoferowana tym co dzieje się na plaży zamiast skupić się na zajęciu.
- Wiesz, chyba lepiej będzie jeśli przełożymy to na następną lekcję- dziewczyna na moje słowa cała w skrowronkach poleciała na plaże na co ja pokręciłam głową ze śmiechem.
Na plaży rzeczywiście było One Direction. Kiedy Harry zobaczył, że patrze w ich kierunków zaczął mi machać po chwili dołączył do niego Lou. Rozdawali autografy otoczeni przez fanki więc nie chcąc przeszkadzać ruszyłam w stronę Evy. Pomogłam jej chwile z jakimś nadpobudliwym chłopcem i udałam się w stronę hotelu. Szłam przed siebie kiedy poczułam jak ktoś łapie mnie za ramię.
- Byliśmy umówieni, pamiętasz?

Z Liamem nie mogłam bawić się lepiej. Obiecałam mu, że udziele mu paru lekcji wind-surfingu. Chodziliśmy po mieście. On w czapce i okularach, ale nie przeszkadzało mi to ani troche. Za to nikt go nie rozpoznał co dodatkowo sprzyjało naszemu spotkaniu. Rozmawiałam z nim o wszyskim i o niczym. Mówił mi o swojej rodzinie i o tym jak za nią tęskni. Z każdą chwilą czułam, że jesteśmy strasznie podobni. Tak na spotkaniach minęły nam kolejne dni. Kiedy mnie komplementował kazałam mu przestać zawstydzając się na co on zazwyczaj odpowiadał, że słodko się rumienie. Za to ja starałam się poznać jego i zespół co skutkowało tym, że przesłuchałam ich piosenki i zasadzałam się nawet na kupno płyt, które stwierdzili wspaniałomyślnie, że mi podpiszą. Dodatkowo dochodziło ciągłe sms-owanie. Pisałam z Liamem w każdej wolnej chwili. Pisał do mnie nawet podczas wywiadu pytając co u mnie i czy zbytnio bez niego się nie nudzę co komentowałam głośnym "awwwww" i uśmiechem. Podobne sms-y przychodziły od Harrego czy reszty, w stylu "czy już nie tęsknie za nimi" ale one były odbierane bardziej jako żart, bo zdecydowanie relacja z nimi różniła się od tej jaką miałam z Liamem.

- Co jest?- odebrałam telefon o "pierwszej w nocy(?)" jeszcze zaspana.
- Zbieraj się idziemy na plaże- usłyszałam radosny głos Louisa.
- Eee jest 1 w nocy?
- Daj to- słyszałam głos jak mniemam Liama i serce zabiło mi nieco szybciej- hej Katja. Mówiłem im, że to zły pomysł jeśli nie chcesz iść pływać to nie musisz...
- Ty idziesz?- przerwałam mu.
- No jasne. Ktoś musi pilnować tej bandy żeby się nie potopili.
- W takim razie ja też, podejdźcie po mnie. Wyjdziemy tylnym wyjściem z hotelu- powiedziałam po chwili namysłu i mogę przysiąc, że się uśmiechnął do telefonu.
Wstałam szybko. Przebrałam się w strój. Założyłam szorty i jakąś bluzkę i ruszyłam do drzwi słysząc już ciche pukanie.
Wyszłam na korytarz i utonęłam w fazie przytulasów na powitanie. Kiedy puścił mnie już Niall poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu. Nie musiałam zgadywać kto to. Wyczuwając delikatny zarost, gdy chłopak oparł głowę na moim ramieniu zaśmiałam się cicho.
- Tęskniłem- szepnął mi do ucha na co ja przechyliłam głowę i pocałowałam go w policzek co skomentował głośnym śmiechem.
- Ciiiiiiicho gołąbeczki. Jest 1 w nocy- uciszył nas Zayn, czego nie skomentowałam tylko ruszyliśmy do wyjścia.
Poczułam jak Liam chwyta mnie za rękę tak . Było ciemno, ale ja wiedziałam, że to on. Po 1szedł za mną. Po 2 tą jego niepewność już nauczyłam się wyczuwać. Pewnie myślał, że zabiore dłoń. Jednak ja chwyciłam ją tylko mocniej by po chwili chłopak splutł nasze palce a na moją twarz wkradł się uśmiech.
Pływanie w oceanie zawsze spoko. Zwłaszcza w nocy gdy nikogo nie ma. Przez oświetlający nas księżyc było niesamowicie pięknie. Sciągnęłam ciuchy i pierwsza ruszyłam do wody. Zaraz po mnie reszta. Kiedy póżniej wyszliśmy z wody stwierdziłam, że jeszcze chwile tu zostane. Usiadłam na plaży i wpatrywałam się w gwiazdy kiedy znowu poczułam jak ktoś się przysiada. Chwile potem Liam oplatał mnie ramieniem a ja w tamtym momencie czułam się najszczęsliwszą dziewczyną pod słońcem. Biło od niego to niesamowite ciepło. Nic nie mówił, ja także. Wystarczyła mi poprostu jego obecność. Czując się tak błogo oparłam głowę na jego ramieniu.
- Ośmiornica- powiedział cicho.
- Hmm?
- Twój wisiorek- zwróciłam uwagę na przedmiot w jego ręce.
- Tak- uśmiechnęłam się- Od mojej mamy. Mam go zawsze ze sobą.
- To pewnie niesamowita kobieta.
- Zmarła 5 lat temu- mimo tego, że to bolało to nie było złe wspomnienie. To było jedno z tych lepszych. Nie rozkleiłam się chociaż miałam przez moment taki zamiar.
Poczułam jak chłopak mocniej mnie obejmuje.
- Przykro mi.
Poczucie bezpieczeństwa jakie towarzyszyło mi w tamtym momencie wygrało wszystko. Nie chciałam się stamtąd ruszać nawet na centymetr. Było mi tam dobrze.
- Chciałam podnieść głowę i pocałować go w policzek, za to że jest przy mnie, że mu zależy, ale kiedy to zrobiłam napotkałam jego oczy wpatrzone we mnie. Odbijała się w nich moja twarz. Mimo panującego półmroku dostrzegłam te cudowne iskierki. Nie było czasu na zastanowienie. W następnej chwili poczułam jego wargi na moich i z początku nieśmiały pocałunek przemienił się w pełen pasji i pożądania. Liam napierał na moje wargi a ja wcale nie byłam mu dłużna.
- Myślałem o tym od momentu kiedy zobaczyłem cię w tych drzwiach- zaśmiał się kiedy w końcu się od siebie oderwaliśmy.
- Dziękuje- przytuliłam się do niego- Dziękuje, że jesteś.


Kolejny tydzień nie przyniósł specjalnie nic nowego. Prócz tego, że z Liamem zachowywaliśmy się jak para, staraliśmy się spędzać jak najwięcej czasu razem. Harry i Louis nieskromnie stwierdzili, że wiedzieli niby że tak to się skończy. Tylko kazali nam "uważać bo nie chcą zostać jeszcze wujkami" na co dostawali poduszką zazwyczaj ode mnie lub w głowę od Liama. Co mogę o nim powiedzieć. Uwielbiałam tego człowieka od samego początku. Zostając z nami w pokoju można było zauważyć przyciąganie, Byliśmy głodni siebie. Ale z dnia na dzień zdawałam sobie sprawę z tego, że już niedługo wyjadą. Starałam się żyć chwilą mając Liama u swojego boku jak najczęściej.
Kiedy przyszedł dzień koncertu w Sydney chłopcy mnie zaprosili. Podobnie jak Eve, która chyba wpadła w oko Niallowi.
Stając w strefie dla nas przeznaczonej spojrzałam w tył widząc tysiące fanek. Mimo, że wyglądałam na opanowaną w środku czułam się zupełnie inaczej. Wiedziałam, że niedługo wyjadą. To oznacza koniec widywania się z Liamem. Minął prawie miesiąc od momentu w którym go poznałam, a czułam, że łączy mnie z nim zbyt wiele by to zaprzepaścić. Niall i Eve dopiero się poznawali, ale ja z Liamem staraliśmy się ich spiknąć już wcześniej. Teraz dziewczyna koło mnie i wsłuchiwała się głos blondasa, A ja? W głos "swojego chłopaka. Tak Katja. Liam to twój chłopak.. Z którego jesteś cholernie dumna.
Kiedy śpiewali "Moments" miałam ochotę się popłakać. Tak bardzo chciałam dać upust emocjom, ale musiałam być silna, dla siebie a przede wszystkim dla Liama. Stając naprzeciwko sceny obserwowałam każdy ruch Li. Kiedy śpiewali coś szybszego ja z Eve tańczyłam.
- Nie przejmuj się- dziewczyna mówiła głośniej żeby przekrzyczeć fanki- Żyj chwilą.
Spojrzałam na nią nie bardzo rozumiejąc o co chodzi.
- Widać jak wam na sobie zależy. Niall wspominał mi jak się poznaliście, że pomiędzy wami było czuć tą chemie. To piękne- uśmiechnęła się szczerze co ja odwzajemniłam.
Miała racje. Kochałam go i byłam tego już całkowicie pewna. Mimo tego, że miał wyjechać nie żałowałam żadnej spędzonej z nim chwili. Chciałam coś odpowiedzieć, ale do moich uszu dotarły pierwsze dźwięki "Little things" Spojrzałam na scenę, z której Liam mnie obserwował.
Kiedy zaczął swoją solówkę podszedł do końca sceny tym samym wprawiając fanki w dziki orgazm. Harry i Louis przybili sobie piątkę a ja w dalszym ciągu obserwowałam co robi Li. W następnej sekundzie zadziwił chyba wszystkich obecnych. Zeskoczył ze sceny, podszedł do barierki i pokonał 5 metrów które go ode mnie dzieliło. Ryk fanek za mną był nie do opisania. Bałam się cholernie bałam się tego co będzie dziać się jutro. Ale kiedy złapał mnie za rękę, a po chwili całkowicie mnie objął  tak, że sama wtuliłam się w niego natychmiastowo cały strach minął. Nie liczyło się nic poza nim. Poza tą chwilą. Poza naszą dwójką. Poza Liamem.


- Jak podobał się koncert?- ciotka przywitała mnie w holu kiedy zmierzałam do windy.
Z Evą pożegnałam się przed budynkiem. Liam i reszta musieli zostać na dłużej na jakiś krótki wywiad i porobić zdjęcia z fankami. Ja narobiłam sobie z nimi wystarczająco dużo. Jedno z nich, z wypadu na plaże kiedy siedziałam razem z Liamem na desce zajmowało specjalne miejsce na mojej tapecie. Zrobił je nam bodajże Zayn. Uśmiechnęłam się na samą myśl tego dnia.
- Super. Ale jestem trochę zmęczona. Pójdę do siebie.
- Katja. Ten chłopak jest z tego zespołu?- spytała chociaż dobrze znała odpowiedź- Jesteś pewna, że to wytrzymasz? Tą całą nagonkę?- dodała po chwili widząc moją zdezorientowaną minę.
- Myślałam o tym ciociu. Ale po dzisiejszym dniu mogę śmiało stwierdzić, że nic nie jest niemożliwe- zaśmiałam się tylko i wsiadłam do windy.
Jakoś po północy przyszedł do mnie Liam. Obejrzeliśmy coś wspólnie i nawet nie wiem kiedy zasnęłam wtulona w niego na kanapie. Rano budząc się i patrząc na śpiącego chłopaka zaśmiałam się cicho. Na co on otworzył jedno oko potem drugie.
- Z czego się śmiejesz?- spytał obejmując mnie ramieniem.
- Po prostu stwierdziłam, że taki widok chciałabym mieć codziennie- odpowiedziałam cmokając go w usta.
Chłopak wydłużył pocałunek bardziej po chwili odrywając się i patrząc mi w oczy.
- Wyjedź ze mną. Do Londynu- powiedział powoli patrząc mi głęboko w oczy. Jeszcze nie widziałam go nigdy tak śmiertelnie poważnego. Było w tym coś fascynującego, ale jednocześnie bałam się tego co przyniesie kolejny dzień.
- Po jutrze wylatujemy- westchnął- Katja. Spójrz na mnie- podniosłam na niego wzrok- Nie chce cie stracić- ostatnie słowa niemal wyszeptał.
Wpiłam się w jego usta  zachłannie. Wkładając w to całe uczucie. Błądziłam rękami po jego torsie, by po chwili jego koszula podobnie jak moja znalazły się na ziemi. Nieraz już widziałam go bez niej, chociażby na plaży, ale wciąż nie mogłam uwierzyć w to, że on jest mój.
- To nie może się tak skończyć- dopowiedział między pocałunkami- Katja ja cię kocham.
Te słowa ogrzały mi wnętrzności. Czułam, że mówi szczerze, że nie skrzywdziłby mnie nigdy, odpowiedź znałam od dawna. Nie wahałam się też ani chwili dłużej żeby mu to powiedzieć.
- Ja też cię kocham.

Pojutrze byłam zmuszona pożegnać się ze wszystkimi. Eva stała koło mnie podczas gdy ja hamowałam łzy. Obiecałam Niallowi, że wezmę ją ze sobą do Londynu żeby mogli się spotkać. Mimo, że tak bardzo chciałam lecieć razem z nimi nie mogłam. Musiałam pomóc cioci. Stanąć na wysokości zadania i przeżyć rocznicę śmierci mamy w spokoju. Nawiasem mówiąc ten dzień który miał odbyć się za trzy dni zawsze sprawiał mi ból. Kiedy zostałam wyprzytulana przez wszystkich i po półgodzinnym pożegnaniu z Liamem, na które obydwoje nie byliśmy gotowi ze łzami w oczach obserwowałam jak odchodzą. Nie minęło 5 minut jak zniknęli w vanie kiedy poczułam przychodzącą wiadomość.  " Już tęsknie XX- Liam". Odpisałam u podobnie i z Eve poszłyśmy "żyć" swoim życiem.
Włączył mi się tryb zombie. Pracowałam chcąc zamaskować jakoś swoją tęsknotę a ciągłe pisanie z Liamem wcale mi w tym nie pomagało. Czułam pustkę której w żaden sposób nie mogłam zapełnić.
- Leć do niego. Do Londynu. Widzę, że cierpisz- ciotka oznajmiła mi podczas wspólnego śniadania.
- Ale rocznica.. nie ja nie mogę.
- Katja- przerwała mi- zrozum w końcu, że śmierć bliskiej osoby nie oznacza końca życia. Nie musisz być właśnie tu żeby godnie wspomnieć swoją mamę- uśmiechnęła się do mnie- Byłaby z ciebie dumna i szczęśliwa widząc cię taką. Jak promieniejesz.. nawet kosztem życia prywatnego. Idź się spakuj. Zara zarezerwuję ci bilet na jutrzejszy poranek- oznajmiła głosem nieznoszącym sprzeciwu, a ja zdając sobie sprawę z tego co się dzieje, ruszyłam jak najszybciej się spakować.


Siedząc w samolocie wiedziałam, że przeżyłam najlepsze wakacje w moim życiu. Nie dość, że w końcu zrozumiałam co jest dla mnie najważniejsze. Poznałam wspaniałych przyjaciół, do tego chłopaka którego w tak krótkim czasie pokochałam czułam się jakbym wygrała na jakiejś loterii. Najlepsze było jednak to, że wszystko było dopiero przede mną, a świadomość tego, że ON będzie oczekiwał już na mnie na lotnisku była niesamowita..

22.07.2014

Praca Konkursowa #3

Praca ℓu¢қy gιяℓ * z bloga http://weird-fanfiction.blogspot.com, która zajęła 3 miejsce! ☺


Czasami w życiu bywa tak, że spotykasz tego jedynego tak po prostu przy wypłacaniu gotówki z bankomatu. Twoja karta kredytowa wyślizguje ci się ze spoconej dłoni, myślisz, że już po twoich oszczędnościach, ale nagle przed tobą pojawia się ktoś, na kogoś czekałaś przez całe życie z kawałkiem plastiku pomiędzy palcem wskazującym, a środkowym.

 Szkoda, że to zazwyczaj dzieje się tylko na filmach. Szkoda, że to nie wydarzyło się w życiu Diany- sieroty, która została wyrzucona na bruk z sierocińca w dniu ukończenia osiemnastu lat. Dziewczyna przez jakieś dwa miesiące mieszkała w przytułku na obrzeżach Londynu, ale potem wzięła los w swoje ręce. Po prostu zaczęła wędrować. Szła i szła wzdłuż autostrad, ulic, dróżek… w końcu udało jej się dotrzeć tam, gdzie chciała…



02 lipca 2014



 Długa ulica w jakimś małym miasteczku w końcu dobiegała końca. Mimo to, Diana była kompletnie wykończona całodniową wędrówką, a jej nogi odmawiały posłuszeństwa, mimo że ona sama chciała jak najszybciej wydostać się z tej dziury i znaleźć się na wybrzeżu. Zawsze razem z mamą i tatą jeździła nad morze i w tym roku chciała zrobić to samo. Już dwa miesiące szła pieszo, by dotrzeć do miejsca, w którym była teraz. Wiedziała mniej więcej gdzie jest, bo ostatnio zaczepiła jakąś staruszkę i zapytała ile stąd do wybrzeża. Kobieta była bardzo miła- zaprosiła ją do siebie, poczęstowała obiadem i dała nawet ubrania, które zostały tam, po jej córce. I tak teraz szła w czarnych, obcisłych jeansach, białym podkoszulku, czarnej bluzie na zamek i czarnych, wytartych trampkach. W torbie, którą kupiła sobie kiedyś na stacji paliw miała zapas jedzenia na przynajmniej dwa tygodnie gdyby była oszczędna, pieniądze, które oszczędzała będąc w sierocińcu i kurtkę przeciwdeszczową, którą dała jej staruszka. Dostała od niej też dwa, ciepłe koce i jedną poduszeczkę, która zajmowała nie dużo miejsca w podręcznej torbie Diany.

 Dziewczyna w końcu doszła do krańca ulicy i z uśmiechem powitała wielki napis „Welcome In Bristol!”. Po jej policzkach zaczęły cieknąć łzy spowodowane nagłym wzruszeniem. Znalazła w sobie resztkę sił i doczłapała do motelu, w którym chciała spędzić noc. Zapłaciła za jedną noc, a gdy została powiadomiona o tym, że musi opuścić pokój przynajmniej za 20 godzin z uśmiechem przytaknęła. Zapłaciła tylko dwadzieścia funtów, co było dla niej dobrą wiadomością. Weszła na drugie piętro, znalazła swój pokój i weszła do niego szczęśliwie wdychając powietrze przepełnione jodem. Zakluczyła drzwi od środka i po szybkim prysznicu położyła się spać.



03 lipca 2014



 Obudziło ją przebrzydłe słońce, które postanowiło zaświecić już o siódmej trzydzieści dwa. Mimo to, Diana wstała z wielkim uśmiechem. Szybko ubrała się w swoje poprzednie ubrania i  po spakowaniu resztek chleba, który zjadła na śniadanie, wzięła klucz i wyszła z pokoju kierując się do recepcji. Podziękowała i wyszła z torbą przewieszoną przez prawe ramię. Szła i szła, ale nie odczuwała tego. Przez ostatnie dwa miesiące nauczyła się trochę więcej o przetrwaniu- w końcu musiała sobie radzić z zaledwie dwoma tysiącami funtów na nie wiadomo jaki okres czasu. Z uśmiechem na ustach w końcu doszła do plaży. Podbiegła do jednego ze stoisk.

-Dzień dobry, za ile ten ręcznik?- zapytała zwracając tym samym uwagę sprzedawcy. Mężczyzna uśmiechnął się do niej.

-Normalnie dziesięć funtów, ale dla pani pięć.

-Wspaniale!- krzyknęła uradowana. Siwy mężczyzna koło sześćdziesiątki chwycił za ręcznik z dużą ośmiornicą na środku i podał go jej. Dziewczyna z uśmiechem spakowała go do torby.- A ten kostium?

-Dziesięć funtów.- dziewczyna wręczyła mężczyźnie piętnaście funtów z uśmiechem. Wszystko było tam takie tanie, czy on po prostu jej współczuł? W każdym bądź razie była cholernie szczęśliwa- miała swój kostium i ręcznik z ośmiornicą. Była na swoich wymarzonych wakacjach! Podbiegła do pobliskiej przenośnej ubikacji, przebrała się i z szerokim uśmiechem ruszyła na wypatrzone miejsce mniej więcej na środku plaży. Rozłożyła ręcznik, by się na nim położyć, obok ułożyła torbę i ciesząc się jak małe dziecko ruszyła do wody. Na początku weszła tylko na wysokość palców u nóg, ale potem przekonując się o cieple wody wbiegła do niej i zanurzyła się cała. Było jej tak nieziemsko dobrze!

 Niestety wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Dziewczyna wybiegła szczęśliwie z wody, ale ku jej panice tam, gdzie leżał jej ręcznik nie było jej torby. Zniknęła… ktoś ją ukradł, a co gorsza zabrał ostatnie wspomnienie po jej matce jakie miała… no jeśli nie licząc jej uderzającego podobieństwa do matki. Dziewczyna załamana uklęknęła na piasku i owinęła się ręcznikiem, którego najwyraźniej nie zdążyli wziąć. Diana przygryzła dolną wargę i wstała. Wytarła ręcznikiem swoje długie, czarne włosy i ruszyła przed siebie w poszukiwaniu… w zasadzie nie wiedziała czego. Nie miała ubrań, ani pieniędzy, ani nawet jedzenia. Miała tylko ten ręcznik z ośmiornicą i kostium kąpielowy. Gdyby tego było mało, najwyraźniej zgubiła się na ulicach Bristolu, a słońce właśnie zachodziło- zbierało się na deszcz. Westchnęła czując pierwsze krople na swoich i tak już mokrych włosach. Rzuciła się biegiem w stronę najbliższej budynku i po prostu schowała się w jednym ze ślepych zaułków, przykryta ręcznikiem z ośmiornicą.

-Hej, mała!- rozległ się krzyk. Diana podniosła głowę i zobaczyła dwóch, barczystych kolesi. Obaj byli bardzo wysocy, albo jej się wydawało, gdyż ona siedziała, a oni stali, mimo to- robili piorunujące wrażenie z licznymi tatuażami na odkrytych klatkach piersiowych.- Może się zabawimy, co?- szatynka wybałuszyła oczy i cofnęła się dalej, o ile to w ogóle było możliwe pamiętając o ścianie za nią i dwoma kontenerami na śmieci. Dziewczyna rozejrzała się dookoła poszukując kogoś, kto mógłby jej pomóc, ale ze strachem musiała przyznać sama przed sobą, że nikogo tam nie było- byli tylko oni i ona. Przełknęła głośno ślinę i w przypływie odwagi wstała i wyminęła ich, rzucając się do ucieczki. Dobiegła do końca alejki i skręciła w prawo, chociaż nie miała pojęcia, czy to dobra droga. Chciała po prostu uciec od tych gości.
 Obejrzała się za siebie, by sprawdzić, czy za nią biegną i wpadła na kogoś. Została przesunięta za kolejnego, umięśnionego, silnego chłopaka w czarnej bluzie z kapturem. Chciała od niego również uciec, ale on odwrócił się do niej i przytulił mocno.
-Rób to, co ja.- powiedział. Zakrył ją bluzą i przytulił do swojego boku.- Strasznie się rozpadało, nie uważasz Claudio?- dziewczyna spojrzała na niego jak na debila, ale zaraz zrozumiała, co robił. Chciał odwrócić od niej uwagę mężczyzn, którzy ją gonili. Przypatrzyła się swojemu wybawcy- miał kasztanowe loki zaczesane do góry, które były trochę zmoczone przez deszcz i śliczne, szmaragdowe oczy, które skierowane były na jej czekoladowe tęczówki.
-Um, tak. Szkoda, że mam tylko ten kostium… jest cholernie zimno.- rzuciła niby od niechcenia. Jednak lata poświęcone na udawanie przed opiekunkami w sierocińcu, że zjadło się zupę, a tak na serio oddało się swoją porcję komuś innemu nie poszły na marne. Brunet ściągnął z siebie czarną bluzę i podał jej ją jakby to było najnormalniejsze zachowanie na świecie. Ale nie było. Diana uśmiechnęła się do niego i wtuliła w bluzę,

-Chodź.- rzucił ciągnąc ją za dłoń, którą chwycił chwilkę wcześniej.- Zabiorę cię do mnie.- szepnął, po obejrzeniu się za siebie. Dziewczyna nie wiedzieć czemu skinęła głową i po chwili stali już przed dużym blokiem mieszkalnym, który był cholernie stary i zaniedbany. Szatynka zmrużyła oczy i przygryzła dolną wargę. W końcu będzie w jakimś ciepłym miejscu od czasu noclegu u staruszki. Oczywiście była jeszcze w tym całym motelu, ale nie było tam najcieplej. Chłopak otworzył przed nią drzwi i pociągnął wyżej.- Co im zrobiłaś?- zapytał, a ona prychnęła pod nosem.

-Nic!- krzyknęła zdenerwowana. Westchnęła głośno i wyszarpała dłoń z uścisku bruneta.

-Ok., ok. Wierzę ci.- powiedział najwyraźniej ze skruchą, chociaż ona i tak podejrzewała, że to były wymuszone uczucia. No ale przynajmniej ją przeprosił… na swój własny, pokręcony sposób. Skinęła głową z wyższością i zatrzęsła się z zimna, gdy weszli do nie dużego mieszkania chłopaka. Wszystko było porozrzucane, a łóżko, które stało na środku nie zaścielone.

-Ale masz tu syf…- mruknęła przechadzając się po mieszkaniu.

-Lepsze to od włóczenia się po ulicach.- odparował, a ona prychnęła. Wiedziała, że powiedział to specjalnie, bo chciał się odgryźć, ale prawda tak cholernie ją zabolała.- A teraz do rzeczy: co taka ładna dziewczyna jak ty, robi w takiej dzielnicy jak ta?- zapytał. Skrzywiła się, gdy usłyszała to pytanie. Nie chciała by myślał, że jest ładna, bo ładne dziewczyny traktuje się nie fair, tak jakby nie mogły decydować same za siebie.

-Nie twój interes.- syknęła.

-Ok., ok, poddaje się!- wyrzucił ręce w powietrze ukazując znak kapitulacji.-Śpisz tutaj.- ruszył przed siebie, a ona podążyła za nim. Chłopak otworzył drzwi od jakiegoś pokoju i wpuścił ją do ciemnego pomieszczenia. Wymacał na ścianie włącznik światła i ich oczom ukazało się duże, dwuosobowe łóżko. Przygryzła wargę patrząc na niego.- Nie bój się, ja będę spał w salonie. Jesteś tu bezpieczna.- mruknął z wyższością.

- Nie traktuj mnie protekcjonalnie, ok.?- zapytała, ale była zbyt zmęczona, by protestować. Po prostu podeszła do łóżka i walnęła się na nie.- Jak masz na imię?- zapytała patrząc mu w te piękne, zielone tęczówki.

-Harry.- powiedział.

-Diana.- odparła. Wtuliła się w puszystą kołdrę i przytuliła głowę do poduszki. Zasnęła.



04  lipca 2014



-Di…- szept zbudził brunetkę z jakże lekkiego snu. Popatrzyła na tego, kto popełnił ten błąd i orientując się, że to Harry rzuciła w niego poduszką.- Au!- krzyknął rozbawiony. Nie spodziewał się takiego ruchu ze strony brunetki. Wydawała mu się taka krucha i delikatna, ale wiedział, że w środku jest cholernie twardą babką. Pewnie gdyby się postarała, to uciekłaby przed tymi idiotami, na których wspomnienie zaciskały mu się pięści. No ale w pewnym sensie zawdzięczał im to, że poznał Dianę. Była śliczna i musiał to przyznać. Miała idealne ciemne włosy, niczym czarne wrony na nieboskłonie, oczy ciemne jak zawartość parującego kubka z czekoladą do picia, a cerę jak śnieżka. Nie jedna królewna mogłaby jej tego pozazdrościć.

-Harreh!- z zamyślenia wyrwał go głos szatynki. Spojrzał na nią i potrząsnął głową.- Patrzysz się na mnie jak na śniadanie jakieś piętnaście minut.- mruknęła zniesmaczona. Chłopak zaśmiał się.

-Sorry, zamyśliłem się. W każdym bądź razie mam dla ciebie omlety na śniadanie. Powinnaś się cieszyć, bo nawet ich nie przypaliłem.- rzucił ruszając do kuchni. Chwycił za zielonkawy talerz z jedzeniem przeznaczonym dla Diany i położył go przy jednym z krzeseł.- Soku?

-Mhm.- powiedziała nadal zaspana.- Wiesz co, jak tak na to spojrzeć, to mógłbyś być gwałcicielem, a ja tak po prostu poszłam z tobą do mieszkania.- klepnęła się rozłożoną dłonią w czoło i spojrzała na Harrego spomiędzy palców.

-No, najmądrzejsza to ty nie jesteś.- stwierdził z głupim uśmiechem, który miała ochotę mu zetrzeć z tej przystojnej twarzy.

-Idiota.- mruknęła i zaczęła jeść swojego omleta.- Radziłabym się nie zaczynać, bo mam kilku znajomych, którzy mogliby zakrzywić ci ten nos jeszcze bardziej.- syknęła pomiędzy przeżuwaniem pysznego ciasta.

-Jesteś wredna!... Lubię takie.- mrugnął do niej zadziornie, a ona zaśmiała się o mało co nie krztusząc. Harry widząc jej próby nie wypluwania wszystkiego na blat zaczął się chichrać, jak jakiś upośledzony psychicznie idiota. Mimo tego zakrzywionego nosa był całkiem przystojny. Podobały jej się w nim te szmaragdowe oczy i tatuaże na rękach.

-Fajny tatuaż.- mruknęła przeżuwając starannie kolejny kawałek omleta.- Co przedstawia?- zapytała pokazując na środek jego klatki piersiowej, na której opinała się biała, prześwitująca koszulka.- Ośmiornica, czy coś?- chłopak skrzywił się.

-Motyl.- powiedział, a ona zachichotała załamana swoją wiedzą na temat wyglądu zwierząt.

10 lipca 2014



-Nie rozumiem, czemu nie pozwolisz mi sobie po prostu pójść.- Diana siedziała w czystym już salonie bruneta, ubrana w jego za duże, czarne rurki i koszulkę z logiem Nirvany, która skurczyła mu się w praniu, ale mimo to i tak spokojnie mogłaby zostać jej sukienką. Już szósty dzień była w jego domu i nie zapowiadało się, by wkrótce go opuściła. Harry na serio polubił tą szczupłą szatynkę i nie chciał, by zniknęła z jego życia, zwłaszcza po usłyszeniu jej historii.

-To nie rozum.- rzucił podnosząc po raz pięćdziesiąty ósmy sztangę. Dziewczyna była już tam tak długo, że zdążyła doprowadzić mieszkanie do normalnego stanu, zrobić zakupy, oczywiście przy pomocy bruneta i dokupić sobie najpotrzebniejsze kosmetyki. Miała też dwie pary za małych Harremu spodni i cztery bluzki należące do jego siostry.- Nie pozwolę, by znowu cię ktoś napadł.- rzucił, a jej zrobiło się ciepło w środku. Od śmierci jej rodziców w 2008 nikt jeszcze się o nią nie troszczył. To miłe uczucie…

-Yh…- mruknęła niby nie zadowolona, ale chłopak i tak dobrze wiedział, że ona cieszy się z całego serca.- Pójdźmy na plażę. Jest ładna pogoda, co będziemy w domu siedzieć?- rzuciła, a on jak na zawołanie zaprzestał podnoszeniu ciężarów.

-Ok., ale daj mi się wykąpać.- rzucił, a ona zachichotała.



***

-Uwielbiam to lenie, ciepłe powietrze.- dziewczyna puściła dłoń bruneta i pobiegła w stronę piaszczystej plaży. Ten zaśmiał się pod nosem i po chwili dołączył do niej. Diana rozłożyła się na piasku i pochłaniała promieniowanie słoneczne, niczym jakaś maszyna, czy coś. Uwielbiała słońce i ciepło, ale nienawidziła zimy, dlatego nie rozumiała, czemu Harry wolał śnieg i chlupe od słońca i plaży.

-Mam urodziny w lutym.- odpowiedział, gdy zadała mu to pytanie.- To dlatego. A poza tym, zawsze uwielbiałem lepić bałwana z moją starszą siostrą i rzucać się śnieżkami z… tatą.- powiedział słabo.

-Hazz?- zapytała cicho podnosząc się do pozycji siedzącej.

-Mój tata nas zostawił, wiesz… nie fajna sytuacja.- powiedział, a po jego policzku spłynęła pojedyncza łza.- No nic… chodźmy do wody!- wstał jak gdyby nigdy nic i wziął Dianę na ręce niosąc ją jak pannę młodą. Dziewczyna darła się w niebogłosy, ale jemu to nie przeszkadzało. Wokół było mnóstwo turystów, którzy patrzyli na nich z uśmiechami. W końcu dobiegł do wody i gdy był zanurzony w niej do pasa stanął.

-Nie zrobisz tego.- powiedziała szatynka coraz mocniej trzymając się szyi chłopaka.

-Zakład?- zapytał i jak na zawołanie wypuścił ją z objęć. Dziewczyna nie przygotowana na taki obrót spraw wpadła z piskiem do wody. Po chwili wynurzyła się łapiąc porządny oddech.

-Haroldzie Edwardzie Styles.- powiedziała, a chłopak wystraszył się lekko jej zdenerwowanej miny.- Zginiesz marnie!- rzuciła się na niego i po chwili oboje byli w wodzie i chlapali się nawzajem.



To był idealny dzień dla tej dwójki.



21 lipca 2014



No i co? Prawie dwadzieścia dni razem w te wakacje i dopiero pod koniec lipca dowiedziała się, kim tam naprawdę jest Harry- dupkiem, który postanowił wyjechać po rozkochaniu w sobie Diany. Dziewczyna siedziała teraz w jego salonie i po raz kolejny czytała list, który jej zostawił.



Droga księżna Diano



Nie jestem najlepszy w powitaniach, ale pożegnania to moja pięta achillesowa. Wiesz… nie jestem do końca tym człowiekiem, za którego mnie miałaś. Nie mogę ci powiedzieć o tym wszystkim, co powinienem ci przekazać na samym początku naszej znajomości, bo chciałbym, byś dobrze mnie zapamiętała. Wiem, jestem idiotą, bo po tym liście i tak mnie znienawidzisz, no ale… mniejsza.

 Chciałbym ci tylko powiedzieć, że musiałem wyjechać. Wyjechać na bardzo długo. Nie wiem czy kiedyś cię jeszcze zobaczę, ale mam nadzieję, że tak. W każdym bądź razie chcę ci podziękować, za to szczęście i światło, które wniosłaś do mojego życia w ostatnich dniach. To były najlepsze wakacje w moim życiu.



Kocham Cię.

Harry xoxo



P.S.

Zostawiam Ci moje mieszkanie do dyspozycji. Pieniądze są w lewej szafce u góry, a klucze pod doniczką obok drzwi.

Dziękuję, że dałaś mi tą wakacyjną miłość.



„Dupek…”- to było jedyne słowo, które podsuwał jej mózg. Dziewczyna siedziała jak jakaś kukła i patrzyła się w przestrzeń. Nie mogła uwierzyć, że po raz kolejny dała się zranić. Po prostu dała uczuciom wodzę i to był błąd. Cholerny błąd.

„Kocham Cię…”- dlaczego to napisał? Czyżby był aż tak samolubny, by chciał aby o nim pamiętała? Niedoczekanie. Zapomni o nim. Zapomni o nim. Zapomni o nim.



I zapomniała.

08.07.2014

Wyniki konkursu! :)

Wybaczcie, że tak późno ogłaszam wyniki, ale naprawdę trudno było wybrać zwycięzców.
W końcu nam się udało i wybrałyśmy zwycięską trójkę.
Oto wyniki:

Miejsce 1
Semi z bloga http://best-thing-1d.blogspot.com

Miejsce 2
Peggy x z bloga http://www.dziewczyna-z-venus.blogspot.com

Miejsce 3
ℓu¢қy gιяℓ * z bloga http://weird-fanfiction.blogspot.com

Gratulujemy zwycięzcą oraz wszystkim uczestnikom! :)

Proszę Semi oraz Peggy x o zgłoszenie się do mnie w sprawie dodatku specjalnego :)
(kontakt do mnie w zakładce "Załoga")

Teraz informacja dla zwycięzców, jak i uczestników konkursu. Jeżeli chcecie i macie taką ochotę, możemy umieścić wasze prace na stronie głównej spisu. Jeśli się na to zgadzacie, napiszcie w komentarzu pod tym postem. :)
Pozdrawiam, 
Daisy Angel